sobota, 28 marca 2015

Czarny Złodziej z Glen #2 - W Glen

Gnałem w stronę horyzontu, na którego froncie widniało zachodzące słońce. Byłem w połowie drogi do Glen, gdy nagle ujrzałem zakłopotanego starca z laską. Kazałem Rafałowi się zatrzymać i podszedłem do tajemniczego mężczyzny.
- Nie chcę się wtrącać, ale czy coś się stało? Mógłbym w czymś pomóc? Po panu wyglądzie i zachowaniu wnioskuję, że ma pan problem. - spytałem.
- Chciałbym skłamać, ale mam problem. Złodziej z Glen powrócił i tym razem na mnie wyżył swoje ''chore ambicje'' - odrzekł starzec łapiąc się za kręgosłup.
- Złodziej z Glen? - zapytałem zdumiony.
- Konkretnie to Czarny Złodziej z Glen. Nic o nim nie słyszałeś, chłopcze?
- Nie.
- Czarny Złodziej z Glen. Czarny, bo nikt nie zna jego tożsamości, poza nim samym. Doświadczony w swoim fachu złodziej, grasuje w okolicy Glen od ponad roku. - odpowiedział staruszek.
,,To oczywiste czemu nie wiem. Na Półwysep Smoka nie dochodzą żadne ważne informacje'' pomyślałem.
- Dobrze, dziękuję za informację - odpowiedziałem cicho.
Starzec wyruszył w stronę Półwyspu Smoka. Byłem bardzo zaskoczony. Dosiadłem konia i niespokojnie, z drżącym sercem wznowiłem drogę w stronę Glen.
Nad ranem dotarłem na miejsce. Znacząco rózniło się ono od mojej rodzinnej wioski. Nie było domów z drewna, tylko z kamienia. Dookoła stragany, ludzie. Nawet zwierząt nie było na ulicy. Miałem zaszczyt zobaczyć słynną Arenę Walk, ale tylko z zewnątrz. Wejście tam na widownię było tylko dla wybranych z wypchaną portmonetką.
Słyszałem, rozmowy tamtejszych ludzi. Rozmawiali albo o najbliższych walkach, albo...o złodzieju z Glen. Czarnym Złodzieju. Gdzieniegdzie rosły zielone trawy i piękne kwiaty. Była nawet czysta jak łza i biała jak śnieg fontanna z marmuru, a w niej nieskazitelna tafla wody. Nie to co na Półwyspie Smoka.
Pomyślałem, że skoro mam doświadczyć przygodę życia, najpierw muszę wiedzieć jaką, a patrzeć na Glen, miałem do wyboru dwie opcje: albo walczyćna arenie i być najlepszym zawodnikiem, albo złapać Czarnego Złodzieją. Którą decyzję wybrałem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz